Co właściwie znaczy "bunga bunga"? Już wiemy!

Gazeta.pl > deser >  NEWS
Red. D.
05.02.2011
A A A Drukuj
Zapowiadanych zdjęć z imprez włoskiego wciąż nie widać, za to ujawniono w końcu dlaczego Berlusconi w swoim prywatnym języku nazywa je ''bunga bunga''. Okazało się, że rozwiązanie zagadki zna pewna niemiecka aktorka...

Dziwacznie brzmiący termin ''bunga bunga'' przebojem wdarł się do włoskiego (i nie tylko) języka w październiku, kiedy Ruby, 17-letnia tancerka brzucha, oznajmiła, że wraz z innymi kobietami bywała na przyjęciach ''bunga bunga'' w wili Berlusconiego w Mediolanie.

Od tamtego czasu zwrot ''bunga bunga'' stał się międzynarodowym słowem-kluczem. Używają go m.in. dziennikarze arabscy, chińscy i rosyjscy. - Jedna z naszych baz danych, zbierających doniesienia z mediów z całego świata, zarejestrowała prawie 800 artykułów, w których użyto tego wyrażenia - powiedział Paul JJ Payack, prezes amerykańskiej organizacji śledzącej zmiany w języku angielskim.

Słowami ''bunga bunga'' posługują się więc wszyscy, choć nikt nie wie, co one oznaczają. Co prawda istniały one już wcześniej w innych językach - w indonezyjskim znaczą tyle, co ''kwiaty'', a w filipińskim jest to określenia na coś ''gorącego'' lub modnego. Jednak raczej nie na Dalekim Wschodzie należy szukać źródeł inspiracji Berlusconiego.

Początkowo o organizację imprez i wymyślenie ich nazwy podejrzewano zaprzyjaźnionego z włoskim premierem Muammara Kaddafiego, który miał dostarczać do mediolańskiej willi całe haremy dziewcząt. Inna plotka przypisywała pochodzenie tajemniczej nazwy dowcipowi, który podobno jest ulubionym żartem Berlusconiego:

Dwóch przeciwników politycznych Berlusconiego zostaje pojmanych przez afrykańskie plemię. Stawia się ich przed wyborem - mogą wybrać śmierć albo poddać się bunga bunga. Pierwszy opowiada się za bunga bunga i od razu zostaje wykorzystany seksualnie przez członków plemienia. Drugi, który właśnie zrozumiał co oznacza ''bunga bunga'', mówi, że woli wybrać śmierć. Wódz plemienia odpowiada mu na to: - OK, umrzesz. Ale wcześniej dostaniesz bunga bunga.


Dopiero w tym tygodniu wątpliwości rozwiała Sabina Began, niemiecka aktorka, a prywatnie przyjaciółka Berlusconiego, która przyznała się, że to ona sama jest ''bunga bunga''.

- ''Bunga bunga'' to po prostu moja ksywka - powiedziała aktorka.


Pani Began wyjaśniła, że to ona zajmowała się organizacją przyjęć dla premiera, a tajemniczy zwrot powstał przez przekręcenie i powtórzenie jej nazwiska. Trzeba przyznać, że Silvio Berlusconi ma do słowotwórstwa niezwykły talent - Google przy zapytaniu ''bunga bunga'' wyświetla ponad dwa miliony wyników, a sam zwrot najprawdopodobniej trafi do słowników. A do tego ''Bunga bunga'' prawdopodobnie będzie tytułem opartego na faktach filmu pornograficznego.

 

JAK ZMIENIAŁ SIĘ Stefan Niesiołowski>>>

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (11)
Zaloguj się
  • avatar

    Oceniono 7 razy 5

    Autor spalił dowcip sakramencko. Powinno być mniej więcej tak:

    "Dwóch przeciwników politycznych Berlusconiego zostaje pojmanych przez afrykańskie plemię. Stawia się ich przed wyborem - mogą wybrać śmierć albo poddać się bunga bunga. Pierwszy opowiada się za bunga bunga i od razu zostaje wykorzystany seksualnie przez członków plemienia. Drugi, który właśnie zrozumiał co oznacza ''bunga bunga'', mówi, że woli wybrać śmierć. Wódz plemienia wydaje wyrok na skazańca - śmierć przez bunga bunga!"

    Teraz ma sens i jest śmieszne.

  • avatar

    Oceniono 3 razy 3

    W tym przytoczonym żarcie jest błąd. Puenta jest trochę inna.

    "Dwóch przeciwników politycznych Berlusconiego zostaje pojmanych przez afrykańskie plemię. Stawia się ich przed wyborem - mogą wybrać śmierć albo poddać się bunga bunga. Pierwszy opowiada się za bunga bunga i od razu zostaje wykorzystany seksualnie przez członków plemienia. Drugi, który właśnie zrozumiał co oznacza ''bunga bunga'', mówi, że woli wybrać śmierć. Wódz plemienia odpowiada mu na to: - OK, umrzesz . I krzyczy do swoich pobratyńców: - Śmierć przez bunga bunga!!

  • avatar
  • avatar
  • avatar
  • avatar
  • avatar

    0

    "Prawda o świecie nie jest łatwa do przyjęcia, bo nasza duma ludzka nie pozwala nam przyznać się nawet przed samym sobą do tego, że być może przez całe życie żyliśmy w błędzie."

    I dlatego tak szeroko na swoim blogu opisujesz to całe szaleństwo? Jak mało trzeba mieć szarych komórek, aby móc wierzyć w tę magię? Zaprawdę trzeba wyłyżeczkować sobie mózg do cna, by być dobrym katolikiem :)

  • avatar
  • avatar

    0

    Wygląda to na prostą i szeroką drogę do piekła.
    Prawda o świecie nie jest łatwa do przyjęcia, bo nasza duma ludzka nie pozwala nam przyznać się nawet przed samym sobą do tego, że być może przez całe życie żyliśmy w błędzie.
    tradycja-2007.blog.onet.pl/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX