Oglądam finał Eurowizji. Po raz pierwszy od czasów Edyty Górniak [MINUTA PO MINUCIE]

Gazeta.pl > deser >  NIE-NEWS
  • niedziela, 19 maja 2013
  • Ufff. Moja przygoda z Eurowizją 2013 szczęśliwie dobiegła końca. Straszono mnie kiczem i nudą, ale nie było tak źle. Teraz realizatorzy pokazują płaczących ze szczęścia Duńczyków i tak sobie myślę, że może my tu w Polsce przedwcześnie skreśliliśmy ten konkurs. Może on wcale nie jest taki głupi, a skoro miliony naszych rodaków oglądają muzyczne talent show, miliony oglądają zmagania naszych sportowców, to dlaczego nie mieliby oglądać połączenia tych dwóch rzeczy?

    Ok, głosowanie na sąsiadów jest głupie, ale kolejna Edyta Górniak mogłaby nam to wynagrodzić. Dziękuje za udział w relacji i życzę dobrej nocy.

  • I wielka zwyciężczyni - Emmelie de Forest. Ładnie?

  • II miejsce - Farid Memmedow z Azerbejdżanu.

  • No i koniec Eurowizji. Tak śpiewało podium - miejsce III, Zlata Ognewicz z Ukrainy:

  • PILNE

    To już oficjalne! Dania wygrała 58 finał konkursu Eurowizji. A konkretnie zrobiła to Emmelie de Forest. Gratulacje!

  • Jak trudno było przewidzieć, że Gruzja 10 punktów przyzna Armenii, a 12 Azerbejdżanowi?

  • Tak jest. Po 30 z 39 państw Dania ma już 44 punkty przewagi nad Ukrainą i pewnie wkrótce okaże się, że przewidywania ekspertów się potwierdzą. Zacięty bój o trzecie miejsce stoczą Ukraina i Azerbejdżan, reszta krajów jest już daleko w tyle.

  • Dania zmierza po wygraną. Już 39 punktów przewagi nad Ukrainą.

  • Ojej. Biedna dziennikarka z Niemiec pomyliła się przy odczytywaniu wyników i oznajmiła, że 10 punktów zdobyła Norwegia, gdy chodziło o Danię. Stres czy problemy z geografią?

  • Przyznam szczerze, że o ile nie wszystkie występy mnie przekonały, to część z głosami jest naprawdę emocjonująca i warto było spędzić wieczór na oglądaniu tego spektaklu.

  • Zgadniecie komu Belgia przyznała maksymalną ilość punktów? Tak, brawo, Holandii. Tymczasem Dania wciąż z bezpieczną przewagą nad Ukrainą.

  • Mały zgrzyt. Korespondent z green roomu właśnie nazwał prowadzącą Petrę Medę "milf". Nie będę rozwijał tego skrótu, ale podejrzewam, że w wyczulonej na seksizm Szwecji to się może nie spotkać z ciepłym przyjęciem. Petra przynajmniej absolutnie nie była rozbawiona tym określeniem.

  • sobota, 18 maja 2013
  • Głosowanie na półmetku. Po 20 z 39 krajów na prowadzeniu znajduje się Dania, na drugie miejsce, dzięki głosom Białorusi, awansowała Ukraina.

  • Wszystkie podejrzenia o polityczne motywowanie głosowań się potwierdzają, skoro Azerbejdżan raptem docenia pomijaną kompletnie Gruzję. Tymczasem przewaga Danii nad Azerbejdżanem wzrosła do 21 punktów.

  • Prawie. Mołdawia dała Rumunii 10 punktów. Azerbejdżan wciąż 10 punktów za Danią, trzecia jest Ukraina, 24 punkty straty do lidera. Ale wciąż 25 krajów przed nami.

  • Azerbejdżan goni Danię, a Rumunia przyznała 12 punktów... Mołdawii. Ciekawe, czy Mołdawia się odwdzięczy.

  • Hmmm... Ukraina maksymalną ilość punktów przyznała niedocenionej do tej pory przez nikogo Białorusi. Przypadek? Po 10 krajach Dania prowadzi 11 punktów nad Azerbejdżanem. Reszta daleko.

  • Jeśli jeszcze nie śledzicie odczytywania wyników, zróbcie to czym prędzej. Można je oglądać na stronie Eurowizji. Dania już ze sporą przewagą nad resztą stawki.

  • Po głosach szóstej Wielkiej Brytanii na prowadzenie wysunęła się Dania, która o dwa punkty wyprzedza Grecję, Norwegię i Belgię.

  • Ok, jest ciężko, bo organizatorzy bardzo śpieszą się z odczytywaniem wyników. To co ważne - po 4 z 39 państw prowadzi Grecja przed Norwegią i Belgią, ale różnice są minimalne.

  • Zaczynamy zliczanie wyników. Jako pierwsze obwieści je San Marino, które najwyższe noty przyznało Francji, Malcie i Grecji.

  • Nareszcie! Petra Mede obwieściła, że głosy zostały zliczone... niestety dyrektor gali Jon Ole Sand stwierdził, że potrzebuje jeszcze kilku minut na ich weryfikację. Wciąż czekamy.

  • Organizatorzy ze wszystkich sił starają się naciągnąć widzów na jeszcze kilka telefonów. Pokazali występ laureatki sprzed roku, kolejną serię powtórek wszystkich występów i jeszcze jeden dziwny "element humorystyczny". I piosenkę o Szwecji zaczynającą się od słów "pochodzę z kraju, który trudno znaleźć na mapie". To dobry moment, aby zapytać, na kogo byście głosowali, gdyby Polska brała udział w tej zabawie?

  • Swoją drogą, jeśli wszyscy głosowali zgodnie z sympatiami narodowymi, to jak to się ma do faktu, że Polska zazwyczaj lądowała na końcu stawki? Albo odpadała w eliminacjach? Może lepiej o tym nie myśleć.

  • Organizatorzy pokazali skróty wystąpień wszystkich wykonawców, więc chyba wkrótce głosowanie. Ciekawe, czy potwierdzi się zarzut, że ludzie nie wybierają najlepszych, tylko kierują się kwestiami politycznymi. I czy to oznaczałoby, że Niemcy dadzą pierwsze miejsce Grekom, a Grecy Niemcom ostatnie?

  • Ruan Dolan z Irlandii jest 26 i ostatnim wykonawcą. Odczuwam z tego powodu coś w rodzaju ulgi, bo choć kilka utworów było bardzo interesujących, a większość stała na wyższym poziomie, niż się początkowo obawiałem, to końcówka była niestety dość nudna i męcząca. Wkrótce czekają nas głosowania. A raczej ogłaszanie wyników, bo przecież widzowie mogli wysyłać smsy przez cały czas.

  • Czy to tylko mi się tak wydaje, czy Gruzin Nodi Tatishwili wygląda jak Azer Farid Memmedov? Piosenki mają podobne.

  • Wielkimi krokami zbliżamy się do końca części koncertowej. Po żywiołowych Grekach wystąpiło dwóch wykonawców, którzy postawili na przekaz bez fajerwerków. Po prostu stali i śpiewali. Nie, żeby było w tym coś złego. Mi chyba nieco bardziej podobała się Zlata Ognewicz z Ukrainy, ale Marco Mengoni... nie, nie ma żadnego "ale". Włoch był trochę zbyt nastrojowy.

  • Grecki zespół Koza Nostra zaprezentował piosenkę o wiele mówiącym tytule "Alkohol jest za darmo" i moim zdaniem doskonale udało im się oddać ideę takiego stanu rzeczy. Wychodzi na to, że póki co zdecydowanie najbardziej podobają mi się piosenki "dziwne". Ciekawe, czy widzowie z telefonami podzielą moje zdanie.

  • Za nami Islandczyk Eythor Ingi, który miał odwagę zaśpiewać w swoim rodzimym języku i Azer, który postawił na angielski. I na efektownego, uwięzionego w szklanym prostopadłościanie tancerza. Niestety obawiam się, że nim dojdziemy do końca listy startowej, o obu utworach nie będę już pamiętał. W przeciwieństwie, do Greków...

  • Tymczasem zaśpiewała już Emmelie de Forest, Dunka, która zdaniem bukmacherów ma największe szanse na sukces. Coś w tym jest, choć gdybym nie przeczytał z jakiego kraju przybyła, strzelałbym, że jest Irlandką.

  • A gdybyście kiedyś zastanawiali się, jak wygląda węgierski hipster, oto wokalista Bye Alex. Jego piosenkę odbieram tak samo jak jego subkulturę. Widziałem ze sto identycznych.

    eurovision.tv

  • Oto piosenka Cezara minus efekty specjalne i kostium. Po nim każdy już wyda mi się przeciętniakiem.

  • Już wiem, na kogo bym zagłosował, gdybym miał czas napisać smsa. Cezar z Rumunii. Jest wspaniały, przebrał się za wampira, za jego plecami co chwila rozbłyskują ognie, tańczą skąpo ubrani tancerze, a on sam śpiewa... no tego się nie da opisać. Dokładnie tak, jak powinien śpiewać postmodernistyczny wampir inspirowany Bieberem i Andreą Bocellim.

    eurovision.tv

  • No to już wiemy, że poczucie humoru nie jest mocną stroną organizatorów Eurowizji, ale przynajmniej przerwa trwała krótko. Po niej słynna (chyba dość słynna?) Holenderka Anouk zaśpiewała piosenkę "Birds". Pora napić się kawy.

  • Przyznam szczerze, że trochę się zgubiłem i nie do końca wiem, dlaczego zamiast kolejnego wykonawcy oglądam teraz jakąś panią Lindę, która na tle strojów z XVII-XVIII wieku opowiada o ABBIE, ale wiedziałem, że skoro finał jest w Szwecji, to bez ABBY nie mogło się obyć. Tym bardziej, że ta słynna grupa dawno temu wygrała przecież jeden z konkursów Eurowizji.

  • Kolejna piosenka, którą mam wrażeniem, słyszałem kiedyś w jakimś radiu. "Glorious" w wykonaniu Cascady reprezentuje Niemcy. Przy okazji przypominam, że choć finału nie da się oglądać w polskiej telewizji, można go śledzić na oficjalnej stronie Eurowizji.

  • Tymczasem na Twitterze odezwali się już nasi przyjaciele z Ameryki. Z pytaniem, na które nie potrafię udzielić właściwej odpowiedzi. Dlaczego Ameryka nie bierze udziału w Eurowizji? Serio...

    twitter.com

  • Ok. Cofam to, co napisałem w poprzednim wpisie. Aljona Lanskaja z Białorusi pojawiła się na scenie w gigantycznej dyskotekowej kuli i zdecydowanie wolałbym, aby została w niej nieco dłużej.

    eurovision.tv

  • Za mną już występy siedmioro uczestników i żaden, absolutnie żaden, nie przywołał jeszcze demonów "Ich Troje". Może jednak TVP popełnia błąd?

  • I jeszcze chwila o Kriście z Finlandii. Choć pocałunek na scenie był oczywiście częścią występu, piosenkarka jest znaną działaczką na rzecz legalizacji związków homoseksualnych. Na szczęście o swojej prowokacji poinformowała wcześniej i realizatorzy transmisji z niektórych krajów mieli czas, aby jej występ ocenzurować.

    Nie, to nie żart. Widzowie w Turcji tego w telewizji nie zobaczyli.

    REUTERS

  • Zerknąłem na Twittera i nie zawiodłem się. Występ Finki zrobił wrażenie.

    twitter.com

  • No i doczekałem się pierwszej piosenki z podtekstem politycznym. Krista Siegfrids z Finlandii w bardzo żywiołowy sposób prosi o rękę... swoją partnerkę. Występ kończy pocałunek dwóch pań i choć do końca nie wiem, co tu jest elementem show, a co prawdą, przekaz robi wrażenie.

  • Jestem pod wrażeniem. Zarówno Francuzka Amandine Bourgeois, jak i Litwin Andrius Pojavis zaczęli od całkiem przyjemnych pop-rockowych piosenek. Bez cekinów, sztucznych ogni i zwierząt żaglujących piłeczkami. Piosenka Amandine ma nawet swój oficjalny teledysk.

  • Jest i obowiązkowy wątek humorystyczny. Petra poinformowała widzów, że finał Eurowizji śledzą nawet w Australii, gdzie jest obecnie 5 nad ranem. I nawet się z owymi widzami połączyliśmy.

    eurovision.tv

    Boki zrywać. Na szczęście część wstępna była krótka i po przypomnieniu, że laureata wybierają widzowie w głosowaniu audiotele, nareszcie zaczęto śpiewać.

  • Galę prowadzi bardzo żwawa i zupełnie niewyglądająca jak typowa Szwedka Petra Mede.

    eurovision.tv

  • Jest epicko i pięknie. Tłum wiwatuje, białym pomostem przechadzają się finaliści konkursu, każdy dzierży flagę swojego państwa. Prawie jak na Igrzyskach Olimpijskich. Istnieje ryzyko, że jeszcze zacznie mi się to podobać. Przynajmniej, dopóki nie zaczną śpiewać.

  • Ponieważ symbolem tegorocznej Eurowizji jest motyl, na początek zaserwowano nam krótki film o podróży gąsienicy przez Szwecję. Finał owej podróży był łatwy do przewidzenia, a nasz mały bohater wygląda tak:

    eurovision.tv

  • Wracając do kwestii kiczu. Zdjęcia z prób przed dzisiejszym finałem mogą pozwolić Wam wyobrazić sobie, co tu się będzie działo.

    REUTERS

    REUTERS

    AP

  • Kolejne występy artystów z kraju nad Wisłą zbyt wielkich powodów do radości nam nie przyniosły. Oczywiście oprócz Ich Troje, ale oni przecież swoje "Keine Grenzen" śpiewali w połowie po niemiecku. Przynajmniej zajęli zaszczytne siódme miejsce.

    Nie, tego utworu pozwolę sobie Wam nie pokazywać. Ale jest na Youtubie.

  • Przyznam szczerze, że motywacje TVP tym razem potrafię zrozumieć. Finał Eurowizji oglądałem raz. W 1994 roku i raczej dlatego, że w domowym telewizorze nie było zbyt dużego wyboru kanałów. Przynajmniej wspomnienia mam dość miłe, bo przecież Edyta Górniak z "To nie ja byłam Ewą" zajęła wtedy drugie miejsce i wszyscy myśleli, że Polska zostanie muzyczną potęgą. Nie została.

  • Dlaczego w Eurowizji brakuje naszego reprezentanta? Taką decyzję już jesienią zeszłego roku podjęła Telewizja Polska.

    Po wnikliwej analizie wszystkich argumentów za i przeciw zarząd TVP podjął decyzję, że Telewizja Polska nie weźmie udziału w najbliższej edycji Eurowizji. Zawiadomiliśmy już o tym organizatorów konkursu.

    Niestety rzeczniczka TVP Joanna Stempień-Rogalińska nie wyjaśniła, jak dokładnie brzmiały te argumenty. Podejrzewamy, że niestety mogły mieć pewien związek ze słabnącą popularnością konkursu wśród polskich widzów.

  • Gospodarzami finału będą Szwedzi, gdyż to ich reprezentantka wygrała Eurowizję rok wcześniej. Nie jesteśmy pewni, czy wszyscy wiedzą, kim jest Loreen, ale możemy się założyć, że przynajmniej raz słyszeliście jej piosenkę.

  • Już za pół godziny w szwedzkim Malmo rozpocznie się 58 finał konkursu Eurowizji, wydarzenia, które podobno jeszcze kilka lat temu rozpalało zmysły widzów także w Polsce. Przyznamy szczerze, że naszych nie rozpalało. Tegorocznej edycji nie zobaczymy jednak w polskiej telewizji, nie usłyszymy w niej również polskiego wykonawcy. I to wcale nie dlatego, że nie udało mu się przebrnąć kwalifikacji. Od dwóch lat Telewizja Polska najzwyczajniej w świecie bojkotuje konkurs.

    Na szczęście wszyscy odważni relację z koncertu mogą śledzić na oficjalnej stronie Eurowizji.