NIE-NEWS

''Zawiera Zawartość'' w krainie absurdu, czyli łódzki sposób na szarą rzeczywistość [ZDJĘCIA]

Red. K.
2011-03-18
A A A Drukuj
(fot. Zawiera Zawartość)
'Uwaga! Ta strona może zawierać śladowe ilości rzeczywistości!' głosi pierwsze zdanie opisu grupy 'Zawiera Zawartość' na Facebooku. Co robią? 'Wyrywamy panią, tudzież pana pasażera z automatyzmu, zwracamy jego uwagę na rzecz, na którą w życiu nie zwróciłby uwagi'.

Mieszkańcy Łodzi mogą oglądać w swoich tramwajach tajemnicze komunikaty. Niektóre z nich mówią o tym, że 'jeden z pasażerów może nie być człowiekiem'. Inne komunikują, że 'ten pojazd nie jest niezwykły'. I choć w sumie każdy to wie, przesłanie naklejek zaskakuje.

(fot. ZZ)

Nietrudno domyślić się, że nie są to ostrzeżenia naklejane przez MPK. Odpowiedzialna za nie jest grupa 'Zawiera Zawartość'.

Absurd sposobem na miasto

Co konkretnie robi 'Zawiera Zawartość'? Patrzy na wlepkę z innej perspektywy. Ich twórczość powiela formę naklejek informacyjnych, takich jak 'w razie niebezpieczeństwa zbij szybę młotkiem', lub 'nie korzystać z windy w czasie pożaru'. Przekształca ją jednak w oczywiste - a jednocześnie całkowicie absurdalne - przesłanie. Jak mówi jeden z członków grupy:

Cała zabawa z zawieraniem zawartości zaczęła się od rozłożenia tramwaju na czynniki pierwsze. Każdy wie, że w tramwaju jest szyba, nikt nie zwraca na to uwagi. Wlepiając informację na ten temat w przestrzeń pojazdu przekazujemy rzecz tak oczywistą, że aż niespodziewaną. Niby nie ma w tym nic niezwykłego, ale jest to tak dziwne, że ów pasażer nie ma pojęcia co z tym zrobić.

Jak widać, wlepki nie zawsze nawiązują do rzeczywistości. (fot. ZZ)

Głównym celem wlepki jest wybicie mieszkańca Łodzi (i nie tylko, bo twórczość 'ZZ' zaobserwowano także w Warszawie) z rutynowego działania, które towarzyszy codziennym czynnościom. Sprawienie, aby po wejściu do tramwaju nie gapił się w sufit, a rozglądał się za kolejną dawką zaskakująco oczywistych (i nieoczywistych) informacji.

Wandalizm czy sztuka?

Do tej pory członkowie grupy nie spotkali się ze złym traktowaniem. Jak piszą, spora część wlepek wisi już od kilku tygodni, ewidentnie się podobają. Gdy przykleili jedną na drzwiach łódzkiego liceum, została zdjęta w ciągu godziny - ale nie ze względu na to, że się komuś nie podobała. Niedługo potem znalazła się w sekretariacie szkoły, w dobrze widocznym miejscu.

ZOBACZ WIĘCEJ WLEPEK GRUPY 'ZAWIERA ZAWARTOŚĆ' >>

Czy w czasach, w których latarnie miejskie są całkowicie oblepione paskudnymi reklamami, można traktować tego typu działalność jako wandalizm? Wydaje się nam, że nie - w przeciwieństwie do plakatowego chaosu, stanowią bezinwazyjną alternatywę. Nie są bezmyślnie przyklejane na rozkładach jazdy, wtapiają się w tło, łatwo je usunąć. Być może właśnie z tego powodu nie są zrywane?


(fot. ZZ)

Nie będziemy jednoznacznie oceniać twórczości 'Zawiera Zawartość'. Zamiast tego, zachęcamy do polubienia ich strony na Facebooku. Warto - od czasu do czasu pojawiają się tam nowe wlepki.

Trochę historii

Wlepki (zwane także vlepkami) pojawiły się na ulicach miast na początku XX wieku jako wynalazek dadaistów. Służyły nie tylko celom artystycznym - były także jednym ze środków walki propagandowej w czasie II wojny światowej. Prawdziwą popularność jednak zyskały pod koniec lat '90 XX wieku, kiedy zostały zaanektowane przez streetart.


Jedna z wlepek kibicowskich. (fot. Wikimedia Commons)

Od tego czasu wlepkom znajdowano nowe zastosowania - w kampanii wyborczej wykorzystywał je m.in Janusz Korwin-Mikke, wielokrotnie były elementem kampanii reklamowych. Obecnie zostały zagarnięte przez grupy kibicowskie. Wątpliwej jakości dzieła nawiązujące do barw i solidarności klubowej na stałe zadomowiły się w pojazdach komunikacji miejskiej.

10 piw, których już nie ma >>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 2
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    71 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (30)

  • 0

    Na czasie. Akurat w ramach starań Katowic na ESK 2016 mamy SK 2011 Katowice Street Art Festival. Dan Witz - guru street artu - stwierdził, że Katowice są idealnym miejscem na wlepki. Spróbowali i amatorzy - tutaj znalazłem przykład: wlepki6571.blogspot.com/. Ten akurat kleił tylko w miejscach dozwolonych, a więc na słupach ogłoszeniowych.

  • dyfly

    0

    Dobre dobre ;) Generalnie jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju wlepek, graffiti i tagow i innych tego typu swinstw oszpecajacych przestrzen publiczna ale ta akcja naprawde mi sie podoba. Usmialem sie do lez.

  • mirrandel

    0

    na wrocławskim Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej swego czasu też wisiało sporo absurdalnych wlepek z powodzeniem imitujących (idące w setki) znaki zakazu powywieszane w budynku. Przykładowo: Zabrania się zużywania tlenu! Zakaz parkowania rakietą SLV-3C! (albo jakąś inną :P) i tak dalej. Był z tego spory ubaw, zwłaszcza, ze wiele osób na początku nawet się nie zorientowało....

  • mentator

    0

    Super, przednie w dechę i takie tam, Współczuję cudzokrajowcom którzy będą chcieli zrozumieć "ale o co chodzi?".

  • eliot44

    0

    Szkoda, że we Włocławku nie ma tramwajów;(
    Kiedyś w miejskim autobusie ujrzałem cudo, z którego ktoś wydrapał dwie litery i... oto co zostało:
    "Miejsce dla matki z dzi**kiem na ręku"

    W czasach komunizmu rozśmieszały mnie napisy na obramowaniach okien w wagonach PKP:
    "Nie wychylać się!"
    Wieloznaczność nasuwała się sama - przynajmniej w tamtej rzeczywistości.

    A pozostając przy ówczesnym transporcie osobowym, nad bramą lokalnego PKS-u umieszczono takie kuriozum:
    "Kierowco - spuść wodę!"
    Ale kto dziś zrozumie sens powyższego? :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX