Skomentuj:
Komentarze (30)
-
Na czasie. Akurat w ramach starań Katowic na ESK 2016 mamy SK 2011 Katowice Street Art Festival. Dan Witz - guru street artu - stwierdził, że Katowice są idealnym miejscem na wlepki. Spróbowali i amatorzy - tutaj znalazłem przykład: wlepki6571.blogspot.com/. Ten akurat kleił tylko w miejscach dozwolonych, a więc na słupach ogłoszeniowych.
-
Dobre dobre ;) Generalnie jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju wlepek, graffiti i tagow i innych tego typu swinstw oszpecajacych przestrzen publiczna ale ta akcja naprawde mi sie podoba. Usmialem sie do lez.
-
na wrocławskim Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej swego czasu też wisiało sporo absurdalnych wlepek z powodzeniem imitujących (idące w setki) znaki zakazu powywieszane w budynku. Przykładowo: Zabrania się zużywania tlenu! Zakaz parkowania rakietą SLV-3C! (albo jakąś inną :P) i tak dalej. Był z tego spory ubaw, zwłaszcza, ze wiele osób na początku nawet się nie zorientowało....
-
Super, przednie w dechę i takie tam, Współczuję cudzokrajowcom którzy będą chcieli zrozumieć "ale o co chodzi?".
-
W Warszawie w czasach biletów z hologramem były wlepki z hasłem "autobus bez hologramu jest nieważny".
-
Szkoda, że we Włocławku nie ma tramwajów;(
Kiedyś w miejskim autobusie ujrzałem cudo, z którego ktoś wydrapał dwie litery i... oto co zostało:
"Miejsce dla matki z dzi**kiem na ręku"
W czasach komunizmu rozśmieszały mnie napisy na obramowaniach okien w wagonach PKP:
"Nie wychylać się!"
Wieloznaczność nasuwała się sama - przynajmniej w tamtej rzeczywistości.
A pozostając przy ówczesnym transporcie osobowym, nad bramą lokalnego PKS-u umieszczono takie kuriozum:
"Kierowco - spuść wodę!"
Ale kto dziś zrozumie sens powyższego? :)
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX














