Tłumacząc się z nieobecności na nieformalnym spotkaniu szefów dyplomacji w Cordobie (co wytknął czujny PiS, stojący od zawsze na straży wszelkich przekrętów), Radek powiedział:
"Nawet politykom należą się weekendy. Spotkanie w Cordobie było nieformalnym spotkaniem z żonami, takim trochę rozrywkowym. Niektóre państwa w ogóle nie były reprezentowane. Polska była kompetentnie reprezentowana przez ambasadora"
Nie byłem nigdy politykiem, ale to musi być świetna zabawa przez dwa dni dyskutować o "roli Unii Europejskiej na Bliskim Wschodzie i perspektywie procesu pokojowego", a także o "relacjach z wyłaniającymi się wielkimi graczami na arenie międzynarodowej, jak również ze wschodnimi Bałkanami". Ubaw po pachy, szkoda tylko, że takie spotkanie odbywa się raz na pół roku - częstsze spotkania pozwoliłyby na większą ilość rozrywki naszemu ministrowi.
A co o samej nieobecności naszego ministra sądzą europejscy politycy ?
Poniżej znajdziecie również filmik z przybycia ministrów na miejsce obrad. Proponujemy wam quiz pt: "Policz żony ministrów"

















