Ważący ponad 2 kg George trafił do pracowników rezerwatu w brytyjskim Leatherhead. Przynieśli go zaniepokojeni właściciele ogrodu, w którym mieszkał jeż. - Myśleli, że zwierzak jest chory. Okazało się, że to po prostu straszny łakomczuch, który zjada wszystko, na co natrafi - mówią weterynarze.
George przeszedł na przymusową, półroczną dietę. Od tej pory będzie żywił się wyłącznie pokarmem dla kotów. - Będzie potrzebował ruchu. Prawdopodobnie zbudujemy mu specjalne koło do ćwiczeń - zapowiadają weterynarze.



