Dziennikarz musiał zadać bardzo niewygodne pytanie...
Barney, pies prezydenta USA najwyraźniej nie był w najlepszym humorze w czwartek w czasie spaceru wokół Białego Domu. Reporter agencji Reutera Jon Decker chciał zaprzyjaźnić się z szkockim terierem, ulubieńcem George'a Busha i wyciągnął do niego rękę z zamiarem pogłaskania spokojnego, wydawało się, pieska.
Barney pokazał jednak, że pies prezydenta Stanów Zjednoczonych nie będzie zadawał się z byle kim i... ugryzł kompletnie zaskoczonego reportera w palec, groźnie przy tym warcząc. - Myślę, że w ten sposób chciał powiedzieć, że ma dość paparazzich - powiedziała Sally McDonough, rzeczniczka prasowa pierwszej damy. Rannego dziennikarza, na polecenie Laury Bush opatrzył lekarz dyżurujący w Białym Domu.
Na szczęście natrętni dziennikarze nie będą już długo dręczyć znerwicowanego psa. Za 75 dni kadencja prezydenta dobiega końca i Barney razem ze swoim panem mają wrócić do Teksasu. Z drugiej strony, terier może być zdenerwowany z powodu zapowiedzi Baracka Obamy - prezydent elekt obiecał swoim córkom szczeniaka po przeprowadzce do rezydencji prezydenta USA. Miejsce Barney'a zajmie inny pies.



![Monika Olejnik zaprasza na... Ups! Takie wpadki lubimy [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/4/8327/z8327774R.jpg)

![”Jarek pier***sz! Nie było cię tam!” - wersja oryginalna [POSŁUCHAJ]](http://bi.gazeta.pl/im/5/8326/z8326735R.jpg)

!["Jarek, pier***sz! Nie było cię tam!" Na pewno nie było? [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/8/8322/z8322658R.jpg)




