Dziennikarz musiał zadać bardzo niewygodne pytanie...
Barney, pies prezydenta USA najwyraźniej nie był w najlepszym humorze w czwartek w czasie spaceru wokół Białego Domu. Reporter agencji Reutera Jon Decker chciał zaprzyjaźnić się z szkockim terierem, ulubieńcem George'a Busha i wyciągnął do niego rękę z zamiarem pogłaskania spokojnego, wydawało się, pieska.
Barney pokazał jednak, że pies prezydenta Stanów Zjednoczonych nie będzie zadawał się z byle kim i... ugryzł kompletnie zaskoczonego reportera w palec, groźnie przy tym warcząc. - Myślę, że w ten sposób chciał powiedzieć, że ma dość paparazzich - powiedziała Sally McDonough, rzeczniczka prasowa pierwszej damy. Rannego dziennikarza, na polecenie Laury Bush opatrzył lekarz dyżurujący w Białym Domu.
Na szczęście natrętni dziennikarze nie będą już długo dręczyć znerwicowanego psa. Za 75 dni kadencja prezydenta dobiega końca i Barney razem ze swoim panem mają wrócić do Teksasu. Z drugiej strony, terier może być zdenerwowany z powodu zapowiedzi Baracka Obamy - prezydent elekt obiecał swoim córkom szczeniaka po przeprowadzce do rezydencji prezydenta USA. Miejsce Barney'a zajmie inny pies.






![Na autostradzie zablokował mu się gaz. Cudem wyszedł cało [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/8/7645/z7645648R.jpg)
![Chuck Norris ma dziś urodziny! [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/3/6365/z6365043R.jpg)

![Awantura na Oskarach. To był najdziwniejszy moment ceremonii [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/3/7639/z7639583R.jpg)


