Ze świata

Co działo się w kokpicie samolotu? "Nie mogę powiedzieć"

2009-10-25
A A A Drukuj
Samolot linii Northwest Airlines kołuje na lotnisku w Minneapolis Samolot linii Northwest Airlines kołuje na lotnisku w Minneapolis - fot. Jim Mone AP
- Nie spaliśmy, nie kłóciliśmy się, nie pobiliśmy się - zapewnia jeden z pilotów. Dlaczego w takim razie przegapili lotnisko i samolot poleciał o 240 km za daleko?

 

Wciąż nie wiadomo, dlaczego załoga samolotu linii Northwest Airlines "przegapiła" w środę lądowanie w Minneapolis i dlaczego przez godzinę z pilotami nie udawało się nawiązać kontaktu.  Drugi pilot tej maszyny dementuje teraz różne plotki, ale nie mówi, co naprawdę działo się w kokpicie.

 

Richard Cole zapewnił w wywiadzie dla agencji Associated Press, że nie było żadnej kłótni między nim a kapitanem Timothym B. Cheneyem i że żaden z nich nie zasnął podczas lotu. Twierdził też, że bezpieczeństwo pasażerów w żadnym wypadku nie było zagrożone. Ale incydentu nie chciał wyjaśnić. - Powiedziałbym więcej, ale i tak już powiedziałem o wiele za dużo - oświadczył.

 

Cole konsekwentnie odmawia wyjaśnień. Twierdzi natomiast, że nic wielkiego się nie stało i że "wciąż się zdarza, że samoloty tracą kontakt z ludźmi na ziemi".

 

 Trasa lotu samolotu, który ''przegapił'' lotnisko - fot. AP / FlightAware.com

 

Nic wielkiego się nie stało? No cóż... Kontrolerzy lotów przez ponad godzinę próbowali skontaktować się z pilotami przez radio i przez telefony komórkowe. Bezskutecznie. Postawiono w stan pogotowia Gwardię Narodową, a samolot przeleciał 240 kilometrów poza lotnisko w Minneapolis zanim zawrócił. Policja poinformowała w piątek, że testy wykazały, iż obaj piloci byli trzeźwi.

 

Dlaczego więc "zapomnieli" wylądować w Minnesocie, prowadząc maszynę ze 144 pasażerami? Większość ekspertów skłania się ku opinii, że zasnęli w kokpicie podczas lotu z San Diego. Pojawiła się też wersja o jakiejś zażartej dyskusji między kapitanem a drugim pilotem.

 

''Czarna skrzynka", rejestrująca rozmowy pilotów, niestety nie na wiele się przyda. W owym samolocie zainstalowane jest urządzenie starego typu, rejestrujące tylko ostatnie 30 minut. W tym przypadku zachowane zostały więc głównie rozmowy w kokpicie w czasie, gdy maszyna wracała już znad Wisconsin do Minneapolis. Nowe urządzenia rejestrują całe dwie godziny.

 

Kiedy w końcu nawiązano kontakt radiowy z załogą, kontrolerzy lotów polecili wykonanie serii zwrotów, żeby się upewnić, że piloci panują nad maszyną. Samolot wylądował szczęśliwie, choć z opóźnieniem. A to, co naprawdę działo się w kokpicie, pozostaje tajemnicą, przynajmniej na razie. Śledztwo trwa.

 

ZAPRASZAMY NA DESER.PL || FACEBOOK || WYKOP

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów