Ze świata

"Nie głosujcie na mojego tatę!" - apeluje córka

doro
2010-07-27
A A A Drukuj
Głosowanie Fot. AP/Arturo Rodriguez Głosowanie Fot. AP/Arturo Rodriguez
Nie spodziewał się ataku z tej strony.

 

John Mantootha kandyduje w stanie Oklahoma na sędziego. Tymczasem jego córka, Jan Schill, twierdzi, że jest kiepskim kandydatem. Razem ze swoim mężem wykupiła dużą reklamę w lokalnej gazecie. - Jest złym ojcem, złym dziadkiem i moim zdaniem będzie złym sędzią - napisali. Założyli też bloga pod tytułem ''Do not vote for my dad'' (''Nie głosujcie na mojego tatę''). Na razie pojawiły się tam dwa wpisy - ale treściwe. Podano linki do opisów spraw, którymi zajmował się Mantooth.

 

Mantooth rozwiódł się z matką Jan w 1981. - To sprawy rodzinne, które powinny pozostać prywatną sprawą - tłumaczył Mantooth. - Jest mi z tego powodu bardzo przykro, czuje się zraniony, ale kocham moją córkę. Chcę, żeby nasze relacje się poprawiły i mam nadzieję, że tak się stanie - powiedział.

 

- Po prostu czujemy, że byłoby źle, gdyby miał zostać sędzią. Wiedziałam, że nie będzie mu się to podobać, ale tylu ludziom zaszkodził, że ja jestem tylko jedną z wielu osób, z którymi ma na pieńku - tłumaczy swoje wystąpienia córka. - To polityczne reality show - skomentował politolog Keith Gaddie. - To niesmaczne, niegodne, ale realne. - dodał.

 

Jednak Mantooth podejrzewa, że mogą stać za tym jego polityczni przeciwnicy. Powiedział, że jego zięć był kiedyś współpracownikiem Grega Dixona, jednego z jego kontrkandydatów. - Okoliczności są dziwne - mówi Mantooth. - Jeśli ktoś da wiarę temu, że Greg Dixon nie miał z tym nic wspólnego, to pewnie uwierzy też, że krowy dają czekoladowe mleko - mówi.

 

Jednak zarówno Dixon, jak i zięć Mantootha zaprzeczają. - Chcemy, żeby ludzie spojrzeli na jego dokonania i sprawy w których brał udział i wyciągnęli własne wnioski - tłumaczył Andrew Schill.

 

doro

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów