Jak wiadomo często to, co chcielibyśmy ukryć przed rozmówcą w rozmowie zdradza mowa ciała. Co zatem Lech Kaczyński, świadomie lub nie, chciał przekazać Tuskowi w czasie spotkania w Brukseli? Zdaniem Siergieja Litwinowa, znawcy mowy ciała, przede wszystkim swoją wyższość.
Nie pomogły nawet uśmiechy i przyjazne gesty, które prezydent rozdawał na prawo i lewo. Według Litwinowa miały one na celu stworzyć wizerunek luzaka, ale w stosunku do premiera Kaczyński przyjął inną taktykę. Chłodny uścisk dłoni, poklepywanie po ramieniu - to wszystko oznaki przewagi i wywierania presji na drugą osobę.
Czy specjalista ''Faktu'' mógł się pomylić? Chcielibyśmy wierzyć, że tak. Przecież poklepywanie po ramieniu można też odczytać jako wyraz sympatii i pewnej zażyłości.
ZOBACZ TEŻ:
Prezydent i premier na szczycie - symulacja wideo



