Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
A zaczęło się tak niewinnie. Poseł Gosiewski domagał się usunięcia Andrzeja Czumy z listy kandydatów do komisji ds. nacisków - napisał i złożył pismo w tej sprawie do marszałka Sejmu, Prezydium Sejmu wniosek odrzuciło. Zwykła sejmowa rzeczywistość. Gdyby nie te byki...
Fragment wniosku Przemysława Gosiewskiego - fot. za wprost.pl
Gosiewski najpierw zarzuca Czumie stronniczość w sprawie afery hazardowej (''za tą wypowiedź został zmuszony do dymisji'', ''ma nie bagatelne znaczenie'', ''świadczy to o nie rzetelności''), a potem wypomina b. ministrowi sprawiedliwości wypowiedź w programie Moniki Olejnik w Radiu ZET:
- Pan poseł Gosiewski nie rozumie znaczenia słowa ''gadzinówka" - broni się Czuma. Przypomnijmy: 6 października na antenie Radia ZET b. minister porównał ''Rz'' do ''Völkischer Beobachter''. Czyli gazety niemieckiej z początku XX wieku, wydawanej przez ''jedną z niedużych partii niemieckich o profilu socjalistycznym i narodowym, czyli bardzo zbliżonym do teorii i praktyki działania PiS'' - jak mówi b. minister sprawiedliwości.
- Pismo to dopiero w latach 20. XX wieku wykupił Adolf Hitler z pieniędzy NSDAP - dodaje Czuma. A gadzinówka, jak każdy uczeń wie, to określenie polskojęzycznego pisma wydawanego z upoważnienia władz niemieckich w Generalnym Gubernatorstwie. Czyli trochę co innego.
Wniosek posła Gosiewskiego w całości i więcej na ten temat przeczytasz na wprost.pl.
Ocena:
0 głosów
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX