RANKING

Dwa ognie, chowanego, zbijak, kapsle. W co się bawiliśmy

WG
29.06.2011 08:17
A A A Drukuj
To było w czasach, gdy całe dnie spędzało się na podwórku/pod blokiem/w bramie. Nikt się nie nudził, mieliśmy przecież piłkę, trzepak i świetne towarzystwo. Oraz podchody, chowanego, berka, tysiąca, dwa ognie, zbijaka, gumę, klasy... Tak, to było dokładnie wtedy, kiedy chodziliśmy na mirabelki i rzucaliśmy patykiem w drzewo, żeby strącać orzechy. A one brudziły palce. Pamiętacie, jak się bawiliśmy?
Agencja Gazeta

Choć ganiać się można było wszędzie, dobry teren miał tutaj zasadnicze znaczenie. Im więcej zakamarków, tym lepiej. Nieźle nadawały się więc parki, budowy, ogródki działkowe, ale tak naprawdę najlepsze były nasze własne osiedla, gdzie znało się każdy kąt.

W podchodach trzeba było stworzyć dwie co najmniej kilkuosobowe grupy, co przy dużej liczbie dzieciaków, która bawiła się na podwórku, nie stanowiło problemu. U mniej najczęściej bawiliśmy się w drużynach dziewczyny kontra chłopacy.

A u mnie, mieszkanki dużego podwórka, dzieciaki z zaprzyjaźnionych klatek na tych z klatek innych, zaprzyjaźnionych mniej - dop. red. A.

Jedna banda uciekała, druga ją goniła. Pierwsi startowali z kilkunastominutowym wyprzedzeniem, a po drodze zostawiali wskazówki: narysowane kredą strzałki i ukryte na kartkach wiadomości.

Można było tak biegać do zmroku, dopóki mama nie zawołała ''do dooooomu''. Nagrodą była satysfakcja. Efektem ubocznym: podrapane kolana i siniaki.

A w co bawili się warszawiacy? Sprawdziliśmy, pogadaliśmy. Posłuchajcie:

Ptyś, lody Bambino, Kukuruku, guma Turbo - słodycze, których już nie ma >>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3
  • 1
  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (33)

  • panda7190

    0

    9898911200 

    I hate some of the excuses women come up with for not having sex. Like:"I'm on my period.""I've got a headache."Or"Get your hands off my neck I don't even know you."

    A woman gives birth, and a nurse takes the baby into an adjacent room to clean it up. She re-enters and approaches the mother, the babe wrapped up in a towel in her arms. "Congratulations," she says. "It's a healthy baby girl." As she says this, she accidentally drops the baby, which promptly lands right on its squishy noggin. "My baby!" screams the mother. "Don't worry, I'll get it!" smiles the nurse. However, she unfortunately stumbles and places her foot right on the baby's face, before accidentally kicking it across the room. It hits the wall with a sickening crack before the nurse runs over to it, peels it off the floor and throws it out of the window. "What are you doing?!" yells the mother. "April Fools!" replies the nurse. "It was already dead!"

    A man came home from work, sat down in his favourite chair, turned on the TV, and said to his wife, "Quick! Bring me a beer before it starts!"She looked a little puzzled, but brought him a beer.When he finished it, he said, "Quick! Bring me another beer! It's gonna start!"This time she looked a little angry, but brought him a beer.When it was gone, he said, "Quickly! Another beer! It's gonna start any second!""That's it!" She blows her top. "You bastard! You waltz in here, flop your fat ass down, don't even say hello to me and then expect me to run around like your slave! Don't you realise that I cook and clean and wash and iron all day long?"The husband sighed. "Oh shit. It's started."

    There was a survey on why men liked blowjobs - 5% liked the look, 15% liked the feel and the other 80% liked the silence!

    Pizza Hut - UK
    Share this '50% off when you spend £35' deal with your friends tonight @ Pizza Hut Delivery & Collection stores by quoting: VCHP11WJB at the checkout.

    @tszn
    U nas "dupal" wyglądał i nazywał się troszkę inaczej, był to "tysiąc". Nie chodziło tylko o strzelanie goli ale o granie na punkty - za trafienie w słupek, poprzeczkę lub strzelanie gola były punkty - nie pamietam teraz ile... Jeśli piłka uderzyła w poprzeczkę a potem wpadła do bramki, punkty liczone były za oba "cele". Po zebraniu tysiąca punktów, bramkarz tez się tak ustawial i kopalismy w niego piłką. Nie trzeba było w nic trafić z pierwszej piłki. Jeśli bramkarz ja złapał/odbił, trzeba było uważać żeby nie uderzyła w zawodnika bo on musiał stanąć na bramce, chyba ze ja "odkopal". No i jeśli piłka wyleciała poza pole gry, kopiacy zawodnik stawał na bramce.

    Kolejną grą była gra w kafelki - moja ulubiona. Ustawialismy sie w dwie druzyny, rysowalismy jedna linie patykiem na srodku i dwie w rozne strony w rownej odleglosli (liczonej tiptopami). Zbieralismy 7 kafelkow i ustawialismy je w stosik na środkowej linii. Potem drużyny stawały po przeciwnych stronach i na zmianę rzucaly piłka z bocznych linii. Jak drużyna A nie trafiła, była kolej na drużynę B. Oczywiście zmieniały się tez osoby rzucajace. Chodziło o to by zbić kafelki, ale najlepiej żeby spadł tylko jeden - wtedy jest najłatwiej. Gdy kafelki zostały trafione, przeciwna drużyna łapała piłkę i próbowała zbić nią każdego po kolei. W tym samym czasie, tamci próbowali podbiec do kafelkow i ułożyć je w stosik, po którym trzeba było krzyknac "stop", inaczej się nie liczyło. Ktokolwiek został trafiony piłką odpadal, chyba ze ja złapał. Latwo nie było bo obok kafelkow zawsze były ze dwie osoby którym rzucało się piłkę jak tylko ktoś podbiegl by je ułożyć. Za ułożenie kafelkow lub zbicie wszystkich przeciwników drużyna dostawała punkt i gra zaczynała się na nowo. Zazwyczaj grało się do 5 punktów.

    • panda7190

      0

      @panda7190
      Przez przypadek wkleilam cała zawartość notatek z ipada,może mi to ktoś skasować?:D

  • northyorkshire

    0

    Zapomniałem, a "gargol4" przypomniał, dzięki Gargol4:
    Policjanci i złodzieje!!! U nas na podwórku areszt był w śmietniku (sic!!!) Szczególnie uciążliwych "aresztantów" zamykało sie w pustych pojemnikach na śmieci... ha, ha, ha!!! ;-))))

  • northyorkshire

    Oceniono 1 raz 1

    co do gry w kapsle: na moim podwórku "rowerki" się nie liczyły!!!
    Za to graliśmy w "klepę", czyli hokeja na asfalcie i latem (sic!!!) Zamiast krążka, piłka tenisowa, bramki. Bandami były garaże i ściana bloku. Zablokowanie ataku "bodiczkiem" (kto wie co to było?? ha, ha, ha!) dozwolone, wiązało się to z niezliczoną ilością siniaków i nieuniknioną awanturą z Mamutem albo Bogutkiem, ;-)))). "Ciapa" na bramce, "Piciu" na obronie i gotowy skład nie do przejścia, ha, ha, ha! A po wszystkim, zmęczeni... mający jednak siły aby wyskoczyć jeszcze na "pachte".. Wiecie co to?
    Pozdrawiam wszystkich internautów! Wy macie też swoje dzieciństwo, które będziecie wspominać z rozrzewnieniem... "a kto pamięta komputery z piecioma rdzeniami, ha, ha, ha?" albo " pamietacie ten transfer danych 10Gb/s? To dopiero była zabawa!!!"
    ;-))))))

  • gargol4

    Oceniono 1 raz 1

    Dwie gry mi sie przypomnialy z dziecinstwa :

    1. Król- odbijało sie piłka nozna o wyznaczony kawałek muru lub 2 garaze. Kazdy mógł tylko raz dotknac piłki , a piłka musiala dotknac wyznaczonej sciany. Jak nie doleciala delikwent odpadał. Była oczywiscie wyznaczona kolejka kto za kim. Wiec osoba kopiaca za najsilniejszym zawsze miała pod górke :)
    2. Policja i złodzieje- ekipa podwórkowa dzielila sie na 2 czesci , jedni uciekali drudzy gonili. Było oczywiscie wiezienie , gdzie był straznik i siedzieli uwiezieni złodzieje . Zmiana nastepowała , gdy wszyscy złodzieje zostali złapani. Gdy padał deszcz zabawa przenosiła sie do bloku , gdzie były 2 windy towarowe , co urozmaicało gre :)

  • piegusek1510

    Oceniono 1 raz 1

    aaa i jeszcze 'sekrety' czyli zakopywanie po kwalkiem szkla kwiatów by pozniej je odszukiwac, i wianki plecione z koniczyny zarówno przez chłopaków jak dziewczyny ;) stare czasy, ach

  • piegusek1510

    0

    złota kula, piekło niebo (czy też inaczej zwane 'puszką'), klasy, baba jaga patrzy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX