Architekt Mark Aretz, który zajmuje się renowacją budynków we wschodnich Niemczech przeżył szok, kiedy w zeszłym tygodniu otworzył drzwi do mieszkania w Lipsku. Mały lokal na trzecim piętrze kamienicy okazał się kapsułą czasu, NRD-owskim skansenem - informuje niemiecki serwis ''Spiegel Online''.
- Kiedy otworzyliśmy drzwi, poczuliśmy się jak Howard Carter, gdy odkrył grobowiec Tutanchamona - powiedział Mark Aretz dziennikowi "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Kalendarz na ścianie zatrzymał się na sierpniu 1988 roku, a wszystko wyglądało tak, jakby właściciel wyszedł tylko na chwilę i zaraz wróci. Na ścianie wisiało nawet pieczywo w siatce.
W mieszkaniu Aretz znalazł produkty dawno zapomnianych marek: pustą butelkę po Vita Coli, margarynę Marella, papierosy Juwel. Plastikowe naczynia i aluminiowe sztućce dopełniały obrazu dawno minionych czasów. Jedynym zagranicznym produktem był dezodorant.
Według Aretza dokumenty i listy znalezione w mieszkaniu świadczą o tym, że lokatorem był mężczyzna w wieku 24 lat, który miał jakieś kłopoty z NRD-owskimi władzami. Tuż przed upadkiem muru berlińskiego w listopadzie 1989 roku musiał się wynosić w pośpiechu.
CZYTAJ TEŻ:
Wynajął 3-pokojowe mieszkanie... 24 osobom!





![Studentka i kibic bez matury porównują swoją wiedzę. Wynik zaskakuje [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/8/11780/z11780848D,Matura-to-bzdura.jpg)
![[OKŁADKA DNIA]](http://bi.gazeta.pl/im/2/11715/z11715412D,-Wscieklizna-.jpg)
