Prezydent Francji zachowywał się "bardzo spontanicznie". Jego małżonka zresztą też. W pokoju wypełnionym przez dziennikarzy i kamery nie szczędzili sobie czułych gestów i słówek.
On (nienagannie ubrany w elegancki garnitur) mówi jak się spracował, ona wyciera mu mokrą twarz i mówi do niego: "mon petit chou chou" (moje małe kochanie). Cały czas trzymają się za rączki, patrzą sobie w oczy, a między nimi kręcą się urocze psy. Jednym słowem - ach i och i ech.
POLECAMY:





![Premier z helikoptera sprawdza stan autostrady A2. Twitter natychmiast zaczyna szydzić [ZOBACZ]](http://bi.gazeta.pl/im/4/11744/z11744734D,Donald-Tusk-oglada-budowe-autostrady-A2.jpg)
![Francuska minister wywołała skandal. Przyszła na zaprzysiężenie ubrana w... [ZDJĘCIA]](http://bi.gazeta.pl/im/9/11753/z11753019D,Nieoczekiwanym-hitem-pierwszego-posiedzenia-rzadu.jpg)
![Studentka i kibic bez matury porównują swoją wiedzę. Wynik zaskakuje [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/8/11780/z11780848D,Matura-to-bzdura.jpg)