Słynne muzeum osobliwości Ripley's Believe It Or Not oferowało mu 40 tys. dolarów, ale Scott Weaver stwierdził, że
jego miasto nie jest na sprzedaż. San Francisco wciąż stoi w salonie domu
artysty.
Imponująca
rzeźba składa się z ogromnej ilości precyzyjnie sklejonych wykałaczek i... piłeczek pingpongowych. Przez specjalne otwory można wrzucić piłeczki, które staczają się wzdłuż wytyczonych tras i ''zwiedzają'' San Francisco.
Skąd wziął się pomysł na
miasto z wykałaczek? Wszystko zaczęło się jako niewinne hobby 4-klasisty. A potem hobby zmieniło się w życiową pasję, wykałaczek przybywało, a Scott doskonalił swoje umiejętności.
- Uwielbiam tworzyć. Uwielbiam pokazywać ludziom, co można osiągnąć w życiu, jeśli poświęcisz czas na pracę twórczą i użyjesz wyobraźni - tłumaczy Weaver.
POLECAMY:
Zdjęcia Rosji z początku XX wieku. W kolorze. Uwierzysz?
Psychodeliczna instalacja z kolorowych płynów [WIDEO]