Lokal o nazwie "Samtaesong" serwuje hamburgery. Nie określa się ich jedną tą nazwą. Pozycje z menu brzmią: "mielone mięso i chleb", "warzywa i chleb" czy "siekana ryba".
Według "Choson Sinbo", gazety skierowanej do Koreańczyków za granicą, w najbliższych miesiącach mają dojść także hot-dogi ( również nie pod tą nazwą) i rogaliki.
Wątpliwe jest, by z baru skorzystali zwykli mieszkańcy. Cena hamburgera wynosi około 1,2 euro, czyli ponad połowę tutejszego dziennego zarobku. Korea Północna boryka się z chronicznym niedoborem żywności i klęskami głodu.
W marcu media informowały, że przywódca Korei Płn. Kim Dzong Il nakazał otwarcie w kraju restauracji włoskiej. Fast-food w Phenianie powstał z kolei we współpracy z firmą z Singapuru, która dostarczyła sprzęt i wyszkoliła personel.
POLECAMY:
Gorący dzień w moskiewskim zoo. Jak z upałem radzi sobie mis polarny? [ZDJĘCIA]






![Francuska minister wywołała skandal. Przyszła na zaprzysiężenie ubrana w... [ZDJĘCIA]](http://bi.gazeta.pl/im/9/11753/z11753019D,Nieoczekiwanym-hitem-pierwszego-posiedzenia-rzadu.jpg)
![Studentka i kibic bez matury porównują swoją wiedzę. Wynik zaskakuje [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/8/11780/z11780848D,Matura-to-bzdura.jpg)