- To był instynkt. Zrobiłem co w mojej mocy, żeby zatrzymać tego faceta - dodaje 30-letni Jim Nicholson.
Amerykanin do niedawna pracował w banku w Seattle. Stracił pracę po napadzie na jego placówkę. Jim zamiast grzecznie oddać pieniądze przestępcy postawił mu się - zażądał pokazania broni.
Przestępca, który okazał się nie być uzbrojony, rzucił się do ucieczki. A Jim w pościg. Z pomocą przechodnia udało mu się złapać rabusia i przetrzymać go do przybycia policji.
Dlaczego Jim został zwolniony z pracy? Bo zachował się niezgodnie z regułami banku i zaleceniami policji. Obsługa jest szkolona, aby w razie napadu wypełniać polecenia przestępców, nie gonić ich i nie łapać. Jim te reguły złamał, musiał więc pożegnać się w pracą. Jak mówi, "rozumie, dlaczego został zwolniony".
Jim nie pierwszy raz zareagował w ten sposób. Pracował wcześniej w różnego rodzaju sklepach, które czasem były napadane. Jak mówi, zawsze gonił złodziei.
POLECAMY:
Pech pogodynki: mikrofon wpadł jej w... [WIDEO]
"Jak film grozy". Mieszkają w ogromnym wieżowcu, sami
Fabryka stanęła "na głowie". Chcieli wyburzyć, ale... [WIDEO]




![Kapelusz, okulary, kijki nordic walking... Tak Lech Wałęsa lansuje się na Florydzie [ZDJĘCIA]](http://bi.gazeta.pl/im/8/11069/z11069658D,Byly-prezydent-tradycyjnie-ferie-spedza-wsrod-palm.jpg)
![To nie Photoshop! Olaf Wojak przyszedł na debatę o ACTA w... [ZOBACZ]](http://bi.gazeta.pl/im/8/11098/z11098028D.jpg)
![Na dnie Bałtyku znaleziono niezidentyfikowany obiekt wielkości Boeinga [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/7/11048/z11048597D,Niezidentyfikowany-obiekt-podwodny.jpg)




