http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/pbg-deser.gif

Gazeta.pl > deser >  Deser

Publiczne oświadczyny. Skończyły się... strasznie [ZDJĘCIA]

Najgorsze publiczne oświadczyny ever - fot. Cameron Richardson/Newspix / Rex Features

  • ''Jennifer, czy wyjdziesz za mnie?''
  • ''Żartowałem''
  • ''Zrywam z tobą''
  • ''Masz 6 dni, żeby się wyprowadzić''

A początek był taki piękny. Biedna Jennifer...

 

Pięć dużych tablic z napisami tajemnicza ręka umieściła na słupach wzdłuż drogi w Bigola na przedmieściach Sydney. Początek jest bardzo romantyczny: ''Jennifer, czy wyjdziesz za mnie?''. I duuużo serduszek. Urocze, prawda?

 

 ''Jennifer, czy wyjdziesz za mnie?'' - fot. Cameron Richardson/Newspix / Rex Features

 

Ale po kilkunastu metrach pojawiają się kolejne trzy tablice. I... s-t-r-a-s-z-n-e. Zobaczcie sami. Australijscy kierowcy nie mogli uwierzyć własnym oczom.

 

ZOBACZ, JAK TO SIĘ SKOŃCZYŁO>>>

 

Są to prawdopodobnie najgorsze (i najbardziej okrutne) oświadczyny. Lub, jak przypuszcza wielu internautów, dowcip. Jednym słowem gdzieś w Sydney jest albo bardzo nieszczęśliwa Jennifer, albo bardzo zadowolony z siebie żartowniś.

 

Niezależnie od rozwiązania zagadki ktoś przyszedł Jennifer z pomocą - w nocy tablice zniknęły. Tajemniczy kochanek (lub dowcipniś) nie miał pozwolenia na ich zawieszenie.

 

WIĘCEJ CIEKAWYCH ZDJĘĆ ZNAJDZIESZ NA DESER.PL>>>

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Najczęściej komentowane


NEWSLETTER

Najnowsze wiadomości z Deseru.pl prześlemy na Twój e-mail. Zobacz przykład