poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Publiczne oświadczyny. Skończyły się... strasznie [ZDJĘCIA]
A początek był taki piękny. Biedna Jennifer...
Pięć dużych tablic z napisami tajemnicza ręka umieściła na słupach wzdłuż drogi w Bigola na przedmieściach Sydney. Początek jest bardzo romantyczny: ''Jennifer, czy wyjdziesz za mnie?''. I duuużo serduszek. Urocze, prawda?
''Jennifer, czy wyjdziesz za mnie?'' - fot. Cameron Richardson/Newspix / Rex Features
Ale po kilkunastu metrach pojawiają się kolejne trzy tablice. I... s-t-r-a-s-z-n-e. Zobaczcie sami. Australijscy kierowcy nie mogli uwierzyć własnym oczom.
ZOBACZ, JAK TO SIĘ SKOŃCZYŁO>>>
Są to prawdopodobnie najgorsze (i najbardziej okrutne) oświadczyny. Lub, jak przypuszcza wielu internautów, dowcip. Jednym słowem gdzieś w Sydney jest albo bardzo nieszczęśliwa Jennifer, albo bardzo zadowolony z siebie żartowniś.
Niezależnie od rozwiązania zagadki ktoś przyszedł Jennifer z pomocą - w nocy tablice zniknęły. Tajemniczy kochanek (lub dowcipniś) nie miał pozwolenia na ich zawieszenie.
WIĘCEJ CIEKAWYCH ZDJĘĆ ZNAJDZIESZ NA DESER.PL>>>






![Monika Olejnik zaprasza na... Ups! Takie wpadki lubimy [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/4/8327/z8327774R.jpg)

![”Jarek pier***sz! Nie było cię tam!” - wersja oryginalna [POSŁUCHAJ]](http://bi.gazeta.pl/im/5/8326/z8326735R.jpg)

!["Jarek, pier***sz! Nie było cię tam!" Na pewno nie było? [WIDEO]](http://bi.gazeta.pl/im/8/8322/z8322658R.jpg)




