Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
Fot. AP/Emily Michot
Joey Williams, czteroletni chłopiec spadł z balkonu położonego na 7 piętrze (ok. 25 metrów) w hotelu w Miami. Gdy znaleźli go ratownicy, nie mogli uwierzyć, że przeżył. Upadek prawdopodobnie zamortyzowały palmy. Na ich liściach zjechał na ziemię.

Miejsce, gdzie spadł chłopiec Fot. AP
- Zdarza się, że ludzie giną po upadku z 10 metrów, a on spadł z dwudziestu pięciu. Jest w całkiem dobrej kondycji, wygląda dużo lepiej, niż moglibyśmy się spodziewać. Gdy widziałem go kilka godzin po wypadku siedział w szpitalnym łóżku i zajadał chipsy - mówi Ignatius Carroll z tamtejszej straży pożarnej.
Jerry Unawich, dziadek chłopca opowiada, że Joey bawił się balonem w pokoju. W pewnym momencie balon poleciał na balkon. Żeby go złapać, dziecko prawdopodobnie wspięło się na balustradę i wtedy spadło.
- Nie ma złamanych kości, ani krwotoków wewnętrznych. Tylko kilka zadrapań. Lekarze mówią, że wszystko jest w porządku. Jesteśmy przekonani, że zatrzymał go Bóg - mówi poruszony dziadek.
doro
Ocena:
0 głosów
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX